|
|||||||||
Modlitwa na "kuse dni" Tagi: kolekta, pięćdziesiątnica, przedpoście 2011-03-06 22:48, Kościół Niedziela Zapustna, czyli Pięćdziesiątnica: ostatnie dni Przedpościa, "za chwilę" Popielec, a z nim Wielki Post, czyli święta kwarantanna przed Wielkanocą. Dzisiaj, a potem w poniedziałek i wtorek "starsza forma" rytu rzymskiego zachowuje, jak w poprzednie tygodnie, starożytną kolektę. Ostatnia kolekta Przedpościa brzmi następująco:
Słysząc ją lub czytając, możemy odnieść wrażenie jakiegoś deja vu - że gdzieś niedawno już się z tym spotkaliśmy. To wrażenie jest o tyle uzasadnione, że kolekta Pięćdziesiątnicy jest co prawda samoistna, ale w oczywisty sposób łączy motywy obecne w kolektach dwóch poprzednich niedziel przedpostnych. Pierwsze zdanie jest niemal dosłownym powtórzeniem pierwszego zdania kolekty Siedemdziesiątnicy:
Z kolei skierowane do Boga wezwanie finalne powtarza motyw obecny w kolekcie poprzedniej niedzieli, Sześćdziesiątnicy:
A jednak jest w tej modlitwie coś swoistego, jej własnego - jest to wskazanie na naszą kondycję - na kondycję tych, którzy proszą o łaskawe wysłuchanie ich modlitw, modlitw o ustrzeżenie od wszelkich przeciwności. We wtrąceniu między zdaniem pierwszym i wezwaniem końcowym czytamy:
"Rozwiązanych z więzów grzechów, strzeż nas od wszelkiej przeciwności". Dopiero całe to zdanie jest ową kroplą zdrowej doktryny, która sączy się niedzielę po niedzieli, tydzień po tygodniu, dzień po dniu z modlitw katolickich. Istnieje łaska podstawowa: że przybliżono nas do życia Bożego, rozwiązując z niewoli grzechu. Ale na tym nie koniec: prosimy, abyśmy - dzięki tej łasce Bożej wolności - zwyciężali nad tym, co sprzeciwia się jej, co sprzeciwia się nam nią uwolnionym. I z tymi słowami idziemy przez najbliższe "kuse dni", aż tradycyjna modlitwa kościelna w Poście nie zacznie nam po swojemu wypominać, że czas wstąpić w czterdziestodniowe oczyszczenie.
PS Z obecnego na areopagu21 wpisu p. Dariusza Bruncza dowiedziałem się, że dzisiaj również luteranie obchodzili swoją ostatnią niedzielę Przedpościa - i że czytano im w zborze ten sam introit i tę samą ewangelię, które należą do tradycji łacińskiej Kościoła, przechowywanej obecnie w "starszej formie" rytu rzymskiego. To niezwykłe, że "przedsoborowa" liturgia łacińska (z korzeniami w VI wieku św. Grzegorza) okazuje się bardziej - hmmmm - ekumeniczna niż ta "posoborowa", reformowana m.in. "ze względów ekumenicznych" po Vaticanum II. Dziwny jest ten świat! Komentarze (9)
Tomasz Sulima2011-03-06 22:55Ciekawie. Znalazłem podobną analogię w zachodnim rycie Kościoła prawosławnego. Quinquagesima, czytania 1 Kor 13,1-13 i Łk 18,31-43, a w środę Popielec. A więc katolicy, luteranie i zachodni prawosławni korzystają z tych samych czytań.
Paweł Milcarek2011-03-07 09:09@TSGdzieś wewnątrz tradycji wschodnich i zachodnich jest Tradycja, i ona o sobie daje znać także zbieżnością. W czasach św. Grzegorza Wlk. my na Zachodzie mieliśmy zresztą wciąż "gorącą linię" ze Wschodem. Dzisiaj na Zachodzie paradoks polega na tym, że te najstarsze tradycje są obecne bądź w marginalizowanej "starszej formie" rytu rzymskiego, bądź w resztówkach katolickiej liturgii u luteranów. A w mainstreamie katolickim zwyciężyło "novusowe" wielkie nowe planowanie.
Tomasz Sulima2011-03-07 12:09@PM Zgadza się, ja ostatnio zaczytuję się w Martyrologium Rzymskim, gdzie mamy pokrycie 90% świętych i dat ich liturgicznego wspomnienia. Te 10% to wiadomo lokalni święci, których kult ograniczał się do regionu. Od jakiegoś czasu próbuję stworzyć katalog świętych prawosławnych i tam gdzie bizantyńskie synaksariony zawodzą, sięgam po łacińskie źródła - a jest z czego. Niejednego prawosławnego powali wiadomość o 14-tu świętych papieżach czczonych oficjalnie przez Cerkiew. Pozdrawiam, TS.
Tomasz Sulima2011-03-07 12:52Kolejne moje zdumienie! Posługując się kalendarzem juliańskim czcimy dzisiaj (22 luty/7 marca) pamięć papieża Telesfora, który wprowadził tradycję 40-dniowego postu przed Wielkanocą. Prawosławni rozpoczynają dzisiaj ten post...
Dariusz Bruncz2011-03-07 13:28@PM. Nie tylko czytania, ale i nazwy pozostały niezmienione (są pewne zmiany jak choćby liczenie niedziel po Pięćdziesiątnicy, które w Kościele ewangelicko-augsburskim liczone są od święta Trójcy Świętej). Niestety również w Kościele luterańskim dość silne są nurty, które z podejrzliwością i nonszalancją patrzą na kwestie tradycji liturgicznej. Dzięki Bogu są też ruchy, które starają się przypomnieć starą liturgię zdewastowaną w okresie postoświeceniowym przez unię staropruską, kiedy zniknęły z kościołów tradycyjne szaty liturgiczne (gdzieniegdzie zachowane), konfesjonały i wiele innych aspektów liturgicznych - padłu one ofiarą tępego racjonalizmu i konfesjonalizmu. Niestety. Jednak również na gruncie polskim są przykłady (i to jeszcze z lat 50.), kiedy mszał rzymski, a także fragmenty boskiej liturgii św. Jana Złotoustego używane były podczas tzw. missa oecumenica odprawianej wspólnie przez polskich luteranów, mariawitów, czy reformowanych.Panie Pawle, nie spotkałem się ze stwierdzeniem, jakoby NOM jest w jakiejś części wyrazem "troski ekumenicznej", chęci dopasowania starożytnej liturgii do wymogów ekumenizmu. Skąd taka opinia? Tak jeszcze na marginesie chciałem zwrócić uwagę, że niczego w zborze się nie czyta, a raczej zborowi, gdyż zbór to nie budynek kościelny, a wspólnota (ekklesia, Gemeinde) zgromadzona wokół Słowa i Sakramentu. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
Paweł Milcarek2011-03-07 14:08@DB Brzmi to wszystko bardzo ciekawie. Oczywiście pozostają różnice doktrynalne, i to ważne - ale mimo to osobiście cieszę się każdym objawem "wspólnego pochodzenia"."Względy ekumeniczne" są jednym z często wymienianych powodów takiego czy innego tworzenia NOM (np. miał on być "bardziej wschodni"...). Faktem - choć mało rozpoznanym co do konkretów - jest jakiś udział przedstawicieli stron niekatolickich w pracach komisji reformatorskiej. W latach 90. przyjaciel Pawła VI filozof Jean Guitton ujawnił, że istotną intencją Pawła VI było możliwie jak najdalej idące zbliżenie Mszy katolickiej do "protestanckiej Wieczerzy Pańskiej" (zdanie to brzmi dość zagadkowo, wydaje mi się, że chodzi tu bardziej o kalwinizm niż luteranizm). Zapewne gdzieś w tle tego wszystkiego jest Taize, z którym wiązano różne nadzieje. Jeśli chodzi o zbór, szedłem za analogią ze słowem Kościół/kościół. Pozdrawiam.
Paweł Milcarek2011-03-07 14:22@DB Jeszcze jedno, ale ważne: podobieństwo NOM do anglikańskiego Godly Order Cranmera faktycznie robi wrażenie.
Dariusz Bruncz2011-03-07 18:11@PM Owszem, ma Pan rację, pozostają spore różnice doktrynalne, niemniej jednak wydaje mi się, że to, co istnieje w pewnym obszarze liturgicznej świadomości jest ekumeniczne, wspólne. Także w przestrzeni praktyki luterańskiej obowiązuje zasada lex orandi, lex credendi, którą ilustruje cała liturgia - począwszy od introity, a na błogosławieństwie Aaronowym skończywszy. Słowa nt. Pawła VI są dla mnie zaskakujące i chyba rzeczywiście myślał o tradycji reformowanej, a nie luterańskiej. Pozdrawiam.
Paweł Milcarek2011-03-07 22:06@TS No i sporo, sporo "komunikacji" drogami starożytnego monastycyzmu.
Dodaj komentarz
|
|
||||||||
| O nas | Kontakt | Regulamin serwisu | Usuwanie komentarzy | Konto bankowe fundacji | Fundacja Areopag XXI (c) 2010 - 2012 | |||||||||