|
|||||||||
Jota w Ewangelii? Tagi: jezus ewangelia merling boniecki nergal 2011-10-25 18:21, Biblia
Ze sporym opóźnieniem przeczytałem głośny list otwarty bp. Wiesława Meringa do ks. Bonieckiego. Biskup zarzuca w nim byłemu naczelnemu "Tygodnika", że zbyt pobłażliwie traktuje "satanistyczne" prowokacje pewnego piosenkarza. Temat całego tego sporu zupełnie mnie zresztą nie zainteresował. Rzecz zaciekawiła mnie dopiero w momencie, gdy Biskup postanowił poprzeć swoje zarzuty "ekwilibrystyki słownej" i "siania zamętu w umysłach wiernych" stosownym, mocnym cytatem z Pisma Św. Wybrał dwa cytaty: "Ani jedna Jota" nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: "Tak, tak - nie, nie!"
Zaraz, zaraz, pomyślałem sobie, przerywając lekturę. Jota w… Ewangelii? O jaką Ewangelię chodziło tutaj Księdzu Biskupowi? Bo z pewnością nie o Ewangelię Mateusza, według której Jezus miał zapowiedzieć, że:
"Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni". (Mt 5:18 - podkreślenie oczywiście moje)
Zrobiłem kilkugodzinny internetowy przegląd prasy i portali katolickich, szukając wyjaśnienia zagadki nowego, nieznanego mi wczesniej "cytatu z Pisma". Niestety, wszystkie komentarze po prostu powtarzały ów niezwykły cytat, a potem zajmowały się zupełnie innymi problemami. Podam kilka przykładów.
""Ani jedna Jota" nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: "Tak, tak - nie, nie!". Jesteśmy świadkami - już nie w realiach "dyktatury proletariatu", ale "dyktatury relatywizmu" - kolejnej odsłony postawy, którą przyjęła część środowisk katolickich bezpośrednio po II wojnie światowej (…)
Portal Prawy.pl:
„Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak – nie, nie!” - zaznacza ks. bp. Wiesław Mering w liście otwartym. Nergal sobie poradzi bez Księdza parasola! - dodał. Ks. bp. Mering zwraca uwagę, że zawiódł się także na samym „Tygodniku Powszechnym”, który po 1989 roku „stał się niszowy, niskonakładowy, przeznaczony dla dobrze o sobie myślących elit”.
Portal dziennikarzy katolickich katolickie.media.pl długo zamieszczał na swojej głównej stronie kluczowy ich zdaniem fragment listu bp. Meringa, bez komentarza:
Nie widzi Ksiądz związku między Nergalem jako satanistą i jako jurorem? Proszę zatem zafundować sobie badania okulistyczne i nie szerzyć zamętu w umysłach wiernych opowiadając schizofreniczne tezy. „Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak – nie, nie!".
Na prowadzonym przez zwolenników ks. Natanka portalu echochrystusakrola.org trafiłem nawet na zręczną parafrazę powyższej wypowiedzi bp. Meringa, skierowaną przeciwko bp. Stanisławowi Budzikowi:
Nie widzi Ksiądz biskup związku między Jezusem ukrzyżowanym a władcą wszechświata Jezusem Chrystusem Królem? „Proszę zatem zafundować sobie badania okulistyczne i nie szerzyć zamętu w umysłach wiernych opowiadając schizofreniczne tezy. „Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak - nie, nie!”
Fronda opublikowała list bp Meringa bez odnoszenia się do niego. Podaję jednak także link do tego portalu, ze względu na komentarz jednego z czytelników. Komentarz ten brzmi:
„Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak – nie, nie!” . Prawda. Te słowa z Ewangelii są papierkiem lakmusowym sprawdzającym z kim mamy do czynienia (…)
I z tym właśnie, ostatnim komentarzem trudno mi się nie zgodzić. Dodam tylko, że przetestowani "papierkiem lakmusowym" najpierw biskup włocławski, a potem katoliccy publicyści - kompletnie oblali egzamin z wiedzy o ewangeliach. (A przynajmniej o Ewangelii Mateusza…). Strona po stronie, portal po portalu powtarzały całymi dniami owe nieszczęsne sformułowanie o "jocie z Ewangelii", tak jakby nikt w Polsce faktycznych ewangelii - nigdy nie przeczytał...
Postanowiłem zatem - ja, ateista - zwrócić Księdzu Biskupowi uwagę na kilka faktów, którymi jako przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego powinien się być może zainteresować. (Przy założeniu, że dziedzictwo kulturowe, jakim zajmuje się jego Rada - to dziedzictwo kulturowe chrześcijaństwa):
1) W czasie, gdy Jezus z Nazaretu nauczał, Ewangelie nie były jeszcze napisane. Trudno więc byłoby Jezusowi domagać się, aby "ani jednej joty" w Ewangeliach nie zmieniano.
2) Tekstem, do którego odniósł się Jezus - o ile jego wypowiedź z Mt 5:18 jest w ogóle autentyczna - była Tora - "Prawo", czyli trzon Biblii hebrajskiej, zwany Pięcioksięgiem Mojżeszowym (pierwsze pięć ksiąg katolickiego kanonu Starego Testamentu).
3) Temat stosunku Jezusa do Tory to nie jakiś tam drobny i drugorzędny problem, o jakim katolik nie-biblista może spokojnie nie wiedzieć. Przez wieki całe zastępy chrześcijańskich badaczy wyrywały sobie włosy z głowy, zadając po cichu lub głośno takie oto niebezpieczne pytania: Czy Jezus aby na pewno chciał oddzielenia się swych uczniów od judaizmu? Jak twórca nowej wiary, która "zastąpiła" judaizm mógł powiedzieć "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo" (Mt 5:17) albo właśnie "Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie"? Co mógł przez to rozumieć? Oczywiste jest przecież, że chrześcijanie, którzy się nie obrzezują, nie zachowują szabatu, nie pielgrzymują co roku do Jerozolimy - zmienili duuuuużo więcej, niż tylko "jedną jotę" w Prawie. Czy to oznacza, że całe chrześcijaństwo to jedna wielka herezja? Dla ks. Biskupa najwyraźniej nie stanowi to wszystko problemu, ale dla wielu głęboko wierzących i naprawdę niegłupich teologów, od Alfreda Loisy'ego po naszego Tomasza Węcławskiego/Polaka, rozróżnianie autentycznych nauk Jezusa od późniejszych kościelnych "legend początków" i późniejszej kościelnej "chrystologii" - to nie przelewki. To rzeczy, które kończyły się ekskomuniką albo apostazją.
4) Jeśli chodzi o drugi cytat ks. Biskupa, mamy niestety bardzo podobną sytuację. Wezwanie "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie" bynajmniej nie oznacza apelu o zajmowanie przejrzystego, pryncypialnego stanowiska, jaki chce w tym wezwaniu widzieć duszpasterski stereotyp, za którym - ponownie trochę bezkrytycznie - podążył Ksiądz Biskup. Jeśli przeczytać je w kontekście całej wypowiedzi Jezusa (Mt 5: 33-37) wezwanie to pojawia się jako intensyfikacja zawartego w Torze nakazu dotrzymywania przysiąg (zob. Mt 5:33, por. Lb 30:3). Jezus domagał się od swych słuchaczy bezwarunkowej prawdomówności - i dlatego przysięganie, które przecież służy wzmacnianiu prawdomówności, uznał za w ogóle niepotrzebne. ("Wcale nie przysięgajcie").
Ks. John Meier z katolickiego University of Notre Dame w Indianie (USA) napisał niedawno o tych wszystkich sprawach wspaniałą książkę "Prawo i miłość" (Law and Love, 2009), rzetelnie i fachowo analizując stosunek Jezusa do Tory z historycznego punktu widzenia. Jestem przekonany, że gdyby takie książki były w Polsce tłumaczone i popularyzowane, byłoby to o wiele cenniejsze dla "chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego", niż wygranie wszystkich możliwych prasowych sporów o bluźnierstwa artystów.
A już z pewnością po przeczytaniu książki ks. Meiera nikt - ani zwykły katolik, ani Jego Eminencja Biskup, kierujący Radą Konferencji Episkopatu - nigdy więcej nie pomyli żydowskiej Tory z chrześcijańskimi ewangeliami. Jeśli jednak takie koszmarne pomyłki się zdarzają i na dodatek pozostają kompletnie niezauważone, niech się ks. Artur Stopka (na sąsiednim blogu "Stukam") nie dziwi, że ludzie świeccy, a nawet ateiści zaczynają Wam "mówić co i jak powinniście w Kościele urządzić, pozmieniać, zreformować".
Moim zdaniem, sami jesteście sobie winni. Komentarze (21)
aneta.maria2011-10-25 19:23:))))))))))))))))))))))No cóż, jestem całym sercem za tłumaczeniem Meiera, Theissena czy ostatniego mego zaciekawienia: Gaucheta. Tylko słyszę streszczenia ich książek, a nie sądzę, by udało mi się tak znacząco zwiększyć moją znajomość języków, aby swobodnie czytać dość specjalistyczną literaturę. Zatem kieruję apel do wszystkich bogaczy: tłumaczcie tych autorów! A może Fundacja Areopag21 zdobędzie fundusze na działalność wydawniczą? :)
~Rabarbar2011-10-25 20:05Gratuluję prawdziwie "proletariackiej" czujności!Ale i Ciebie, Darku, zawiodła pamięć: Oczywiste jest przecież, że chrześcijanie, którzy się nie obrzezują, nie zachowują szabatu, nie pielgrzymują co roku do Jerozolimy - zmienili duuuuużo więcej, niż tylko "jedną jotę" w Prawie. Bo gdzie w Pięcioksięgu Mojżesza znajdziesz nakaz corocznego pielgrzymowania do Jerozolimy?
PŻarkowski2011-10-25 20:13Dodam jeszcze, że nawet jeśli nie można zmieniać "joty", to warto zmienić "l" w pisowni nazwiska biskupa. A najlepiej w ogóle je usunąć. :)
Darek Kot2011-10-25 21:56@~Rabarbarja jestem jeden, bp. Mering jest jeden. Możemy się pomylić, zapomnieć, jesteśmy tylko ludźmi itp. Zgoda. Kiedy jednak w ogniu wielkiej dyskusji dziesiątki katolickich publicystów, włącznie zresztą z ks. Bonieckim biorą za dobrą monetę i bez mrugnięcia okiem powielają rzekome "cytaty", których w ewangeliach albo nie ma, albo są przytaczane w oderwaniu od właściwego im kontekstu - czy to nie oznacza czegoś więcej? Oczywistym pytaniem wydaje mi się tutaj pytanie o stopień, hmmmm... wrażliwości dzisiejszego katolicyzmu na historyczne źródła chrześcijaństwa. Bez takiej wrażliwości, czym właściwie chce być <katolicyzm>?
~Rabarbar2011-10-25 22:31@Darek KotMasz rację. Ale jest jeszcze inny aspekt sprawy. Okazuje się bowiem, że owa niezmienialna (wg słów hierarchy) Ewangelia, praktycznie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmieniła swoje znaczenie. Najczęściej używa się tego słowa w odniesieniu do wszelkiego nauczania dotyczącego ochrony ludzkiego życia (sprzeciw wobec aborcji i eutanazji), etyki seksualnej (antykoncepcji) bądź jakiejkolwiek religijnej treści. Dlatego warto w tym miejscu zacytować Pawła VI, który sedno przesłania Ewangelii (Dobrej Nowiny) zwięźle zawarł w słowach: ...w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, który stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał, ofiarowane jest każdemu człowiekowi zbawienie, jako dar łaski i miłosierdzia Bożego (Evangelii nuntiandi, 27)
Darek Kot2011-10-25 22:47Jak wiesz, Rabarbarze, Jesus Quest wprowadza jeszcze rozróżnienie między nauczaniem historycznego Jezusa, a ortodoksyjnie rozumianą "Dobrą Nowiną", o której Ty piszesz. Możemy się długo sprzeczać, czy jest ono uzasadnione czy nie. Ale to już jest następny krok do przodu. W moim tekście próbowałem zapytać o coś bardziej pierwotnego - czy polską katolicką inteligencję w ogóle jeszcze obchodzą takie tematy? Skoro to, że biskup mylnie cytuje z Mateusza - nie robi na nikim wrażenia?
~bohjan2011-10-25 23:32Cieszę się, że pojawił się tu nowy Twój wpis, Darku :) A ponieważ dziś mam dzień pisania tutaj:) to wtrącę swoje trzy grosze i powiem, że jestem za a nawet przeciw :)Masz rację, opisując pewne zjawisko związane z chrześcijaństwem, szczególnie polskim katolicyzmem. Ale i nie masz jej, moim zdaniem, jeśli uważasz, że w chrześcijaństwie chodzi o to, żeby być uczonym w Piśmie :) Z największą pokorą polecam słowa z Listu do Tymoteusza 1, 3nn: Kiedy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, abyś pozostał w Efezie i zakazał niektórym głosić błędną naukę, a także zajmować się baśniami i niekończącymi się rodowodami. Prowadzą one raczej do sporów, niż służą zbawczemu dziełu Boga, które realizuje się w wierze. Celem tego zakazu jest miłość płynąca z czystego serca, z prawego sumienia i ze szczerej wiary. Niektórzy tymczasem odstąpili od tej drogi i zagubili się w próżnym gadulstwie. Pragną uchodzić za znawców Prawa, a nie rozumieją ani tego, co mówią, ani tego, przy czym obstają. Pozdrawiam serdecznie
~Zoroastres2011-10-26 10:51Ściśle rzecz biorąc, w cudzymsłowiu są tylko trzy pierwsze wyrazy: "ani jedna jota", widać wiec, że bp. parafrazuje a nie przytacza dokładny cytat. Jest to oczywiście pewna nonszalancja w traktowaniu tekstu (zakłada się, że wszystko jest "oczywiste"), ale chyba trudno tu mówić o błędzie.
nasciturus2011-10-27 22:27Może samo "czepialstwo" nie jest specjalnie interesujące, ale DK chciał chyba pokazać coś szerszego i głębszego. Mianowicie postronnemu obserwatorowi rzuca się w oczy odizolowanie katolickiego przekazu (zarówno medialnego jak i "niedzielnego") od rzeczywistości historycznej, czy nawet teologicznej. Hierarchowie i publicyści zdają się być żywotnie zainteresowani wyłącznie punktami spornymi wybranymi spośród markerów światopoglądowych. Skromny zbiór tematów można by zdefiniować przeglądając zawartość artykułów na frondzie: aborcja, eutanazja, geje, symbole religijne w miejscach publicznych, itd. W wirze walki nikogo nie interesują takie drobiazgi jak prawdziwy sens jakiegoś fragmentu Ewangelii, nikt Ewangelii tak naprawdę nie czyta. Bierze się po prostu jakiś cytat i powiela, używając go sobie jako broń w którymś ze wspomnianych sporów.Zresztą, takie odrealnienie nie jest jakimś patentem katolickim. Mało która dziedzina nie jest dotknięta takim zesztywnieniem.
~Jag2011-10-29 04:47@~RabarbarTorah nakazuje trzykrotna pielgrzymke do Jerozolimy kazdego roku wszystkim mezczyznom - np. w malo znanej, trzeciej wersji Dekalogu - Wyj. 34.23.
~Rabarbar2011-10-29 10:16@JagWerset ten brzmi: Trzy razy w roku ukażą się wszyscy twoi mężczyźni przed obliczem Pana, Boga Izraela Czy treść tego wersetu mówi o Jerozolimie? Zapewne tak, gdy była tam świątynia. Ale przecież nie zawsze tak było. Wcześniej Izraelici mieli Namiot Przymierza i tam pielgrzymowali. A po zburzeniu Jerozolimy w 70-tym roku żydzi nie mają miejsca, które uobecniałoby "oblicze Pana". Darek Kot uczynił zarzut: Oczywiste jest przecież, że chrześcijanie, którzy się nie obrzezują, nie zachowują szabatu, nie pielgrzymują co roku do Jerozolimy - zmienili duuuuużo więcej, niż tylko "jedną jotę" w Prawie. Zauważ, że Darek dokonał już pewnej interpretacji zdania Jezusa o zniezmienności nawet "jednej joty w Prawie". Bo dosłownie słowa te oznaczają niezmienność tekstu. Czy chrześcijanie zmienili chociażby jotę w tekście Prawa? Przecież nie. Mogłeś wskazany werset z księgi Wyjścia przeczytać w katolickim tłumaczeniu, bez obaw, że będzie odbiegał treścią od oryginału. Wydaje się, że zarzut Darka jest inny: chrześcijanie nie zachowują Prawa (Tory). Ale przecież Jezus również pobłażliwie odnosił się do drobnych naruszeń szabatu (zrywanie kłosów), a sam uważał, że uzdrowienie w szabat nie jest łamaniem Prawa. Z drugiej strony skrupulatność rabinów w zachowywaniu przepisów Tory też miała swoje ograniczenia. Na przykład cudzołóstwo miało być karane ukamienowaniem, a w czasach Jezusa tego przepisu nie przestrzegano. Stąd "pułapka" wystawiona na Jezusa: czy poprze ukamienowanie przyłapanej kobiety (a wtedy straci sympatię tłumów), czy nakaże odejść od przepisu Tory (a wtedy okaże się niewierny Prawu). Sądzę, że pełne zrozumienie roli Prawa w nauce chrześcijańskiej odkryjemy czytając Pawła: A wiemy, że wszystko, co mówi Prawo, mówi do tych, którzy podlegają Prawu. I stąd każde usta muszą zamilknąć i cały świat musi się uznać winnym wobec Boga, jako że z uczynków Prawa żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu (Rz. 3,19-20). Paweł stwierdza tutaj, że nikt nie jest w stanie wypełnić wszystkich przepisów Prawa i w ten sposób zostać uznanym za sprawiedliwego przed Bogiem. Prawo spełnia jednak istotną funkcję: dzięki Prawu (dzięki nieudanym próbom jego spełnienia) wiemy, że jesteśmy grzeszni. Grzeszni byli wszyscy oskarżyciele cudzołożnej kobiety. Każdy z nas doświadcza tej prawdy osobiście - jesteśmy grzeszni! Według Pawła od obciążenia wynikającego z Prawa (z grzechów i z samego Prawa) Jezus uwolnił nas na krzyżu: I was, umarłych na skutek występków i nieobrzezania waszego /grzesznego/ ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża (Kol. 2,13-14) Możemy zostać uznani za sprawiedliwych przed Bogiem przez wiarę w Jezusa: Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą (Rz. 3,21-22) Zauważ, że Prawo i Prorocy "nie odchodzą do lamusa", ale - według Pawła - poświadczają tę, niezależną od Prawa, drogę usprawiedliwienia. Prawdą jest, że chrześcijanie się nie obrzezują (u Pawła obrzezanie jest symbolem nieskutecznych prób usprawiedliwienia z Prawa), zamiast szabatu zachowują niedzielę, a zamiast pielgrzymowania "przed oblicze Pana", żyją wciąż w Jego obecności, sami będąc "świątynią Boga" (1 Kor. 3,16)!
Darek Kot2011-10-30 14:50@~Zoroastres, napisałeś:Ściśle rzecz biorąc, w cudzymsłowiu są tylko trzy pierwsze wyrazy: "ani jedna jota", widać wiec, że bp. parafrazuje a nie przytacza dokładny cytat. Jest to oczywiście pewna nonszalancja w traktowaniu tekstu (zakłada się, że wszystko jest "oczywiste"), ale chyba trudno tu mówić o błędzie. To nie jest tylko nonszalancja w traktowaniu tekstu. To dokładnie taka strategia "przeróbki" teologiczno-duszpasterskiej tekstu, która powoduje, że jako "ewangeliczne", a nawet związane z naukami Jezusa - podaje się coś, czego w Ewangeliach nie ma i czego Jezus nie powiedział. (A w każdym razie, nie w cytowanych słowach). Zaczęło się to od Ojców Kościoła i trwa do dzisiaj. Przekaz Jezusa (wg Mateusza) - nie zmieniajcie niczego w Torze. Przekaz bp. Meringa (odwołujacy się do Mateusza) - nie zmieniajcie niczego w Ewangelii. To jest kompletnie inny przekaz. Jeśli do tego stopnia "nonszalancko" i "z góry" traktuje się historyczne źródła własnej tożsamości, powtarzam moje pytanie: czym chce być <katolicyzm>? Może zapytam inaczej. Biskupi i Papież - czyli administratorzy - w katolicyzmie decydują o tym, w co się wierzy i dokąd cały Kościół zmierza. Czy są kompetentni? Czy nie są raczej "wąskim gardłem", przez które nie przedostaje się wiele z tego, co mogliby wnieść do Waszego Kościoła teolodzy, bibliści, historycy - czyli fachowcy? Ma rację nasciturus, że mało która dziedzina nie cierpi na takie "odrealnienie" - ale też dodałbym, że Kościół cierpi szczególnie, bo ze względu na hierarchiczną i feudalną strukturę, brak fachowości nie jest rozliczany w okresie wyborczego rozliczenia administracji. Wydaje Wam się, że hierarchiczność Kościoła to nie za duży problem? A co, jeśli w efekcie wierzycie w coś, czego np. Jezus nigdy nie nauczał, co jest historycznym zlepkiem takich doraźnych decyzji interpretacyjnych, jak słowa bp. Meringa - które już zaczęły stawać się "tradycją", już zaczęły funkcjonować jako przekaz Jezusa (zob. powyżej)? Nikogo to nie martwi?
~Zoroastres2011-10-31 10:39A co, jeśli w efekcie wierzycie w coś, czego np. Jezus nigdy nie nauczał, co jest historycznym zlepkiem takich doraźnych decyzji interpretacyjnychAle czy tzw. Apostołowie robili co innego? Ich uczniowie, uczniowie ich uczniów?Chrześcijaństwo nie opiera się na historii, czego by nam samo nie mówiło na ten temat, ale na słowie honoru grupy galilejskich wieśniaków, rybaków etc. Doskonale Pan wie, Panie Dariuszu, że gdyby fachowa wiedza dotarła do "ludu" (zakładając, że lud by się nią przejął) o żadnym chrześcijaństwie by nie było mowy. Pod tym względem akurat katolicyzm wydaje się sensowniejszy podkreślając, że nie wierzy w księgę, ale "księgę plus Tradycję" i pierwszą tłumacząc drugą. Zresztą, kto wie, może gdyby otwarcie przyznali "wiecie, to taki mit, nie ważne jak powstał, ale jaki jest głęboki!" może by mimo wszystko zebrali trochę wiernych?
Darek Kot2011-10-31 14:52Lud mógłby się przejąć. Ileż osób przejęło się istnieniem potomków Jezusa z Kodu Leonarda! Wydaje mi się, że całkiem sporo. Jakoś im tam zależy, aby te wydarzenia, które rozumieją jako punkt zwrotny historii - zwłaszcza życie Jezusa - naprawdę kiedyś się wydarzyły.W Stanach, gdzie mieszkam, ogromną rolę edukacyjną odegrało Jesus Seminar, które działało w ostatniej dekadzie XX w. i miało dobrą prasę. Było w dobrym guście, aby o nich wiedzieć. W Polsce co mogłoby taką rolę odegrać? Synody biskupów? Seminaria duchowne, katecheza? Wydziały historii starożytnej uniwersytetów? Problem polega na tym, że Jesus Seminar było, przynajmniej w założeniach, akademickie i ponadwyznaniowe. Bóg metafizycznych dogmatów umarł, pisał Funk. Kto u nas mógłby zorganizować takie Seminarium? Kto podszedłby do ewangelii w sposób czysto historyczny? Bez edukacji historycznej, hierarchia nadal będzie uważała się za właścicieli chrześcijaństwa. I wszyscy będą to brali za dobrą monetę. Skąd mają wiedzieć?
~Berengar2011-11-01 18:25Może Pan jednak rozważy czy nie ma mądrości w tym, że nie chce się uznać, że zadeklarowany ateista dzięki czysto historycznemu podejściu do ewangelii zdemaskuje hierachię, zada kłam nauce katolickiej i da ludowi poznać, kto jest prawdziwym właścicielem chrześcijaństwa... ?
Darek Kot2011-11-01 19:17@~Berengar@~Berengar :) Celne. Mimo to uważam, że bezceremonialność, z jaką bp. Mering obchodzi się z ewangelią, daje do myślenia o tym, jak w praktyce rozwijała się tak ceniona przez katolicyzm "Tradycja". Niezależnie od tego, kto ten stan rzeczy odnotował.
Darek Kot2011-11-02 23:21Życie dopisało właśnie dotatkową - za to bardzo wyrazistą - puentę do tej dyskusji o Kościele. Okazuje się, że brak argumentów np. z Ewangelii wcale nie przeszkadza Kościołowi, aby ci, co mają mieć ostatnie słowo - ostatnie słowo mieli.Marianie "zabanowali" dziś ks. Bonieckiego, oponenta bp. Meringa. Pisałem kilka dni temu: administratorzy - w katolicyzmie decydują o tym, w co się wierzy i dokąd cały Kościół zmierza
~mary_ann2011-11-02 23:57@Darek Kot:Marianie "zabanowali" dziś ks. Bonieckiego, oponenta bp. Meringa. A takiemu Rydzykowi macierzysty zakon jakoś nigdy nie potrafił zamknąć ust. Zaiste, wymowne.
Darek Kot2011-11-03 00:15Przeczytałem właśnie gorzki, ironiczny komentarz Szymona Hołowni, który zdaje się jest katolikiem:Trzeba zaiste wielkiej ślepoty by nie dostrzegać, że Kościół w Polsce winien dziś mieć serdecznie w nosie wszystkie polskie medialno - polityczne spory. Tysiące ludzi czekają w tym poganiejącym z dnia na dzień kraju na to, by ogłosić im Ewangelię. O Zgromadzeniu Księży Marianów czy biskupie Meringu z pewnością nie słyszeli. Usłyszeli dzięki temu, że zdecydowali się oni kopnąć w księdza Bonieckiego. Ci kopnęli, rzecz jasna z ojcowską, pasterską miłością. Był to jedyny dostępny im sposób prowadzenia merytorycznej dyskusji. Tak to więc wygląda dla kogoś rozsądnego, patrzącego "od środka" Kościoła. Dodam tylko, z mojej zewnętrznej perspektywy: aby prowadzić merytoryczną dyskusję bez administracyjnego przymusu, aby głosić ewangelię bez pomocy cenzury i ekskomunik - trzeba by najpierw dobrze poznać ewangelię. Znów powtórzę, co już powiedziałem: Czy są kompetentni?
Dodaj komentarz
|
|
||||||||
| O nas | Kontakt | Regulamin serwisu | Usuwanie komentarzy | Konto bankowe fundacji | Fundacja Areopag XXI (c) 2010 - 2012 | |||||||||