Nieaktualne, aktualne
Marian Grabowski

Hiob IV - pytania

2011-06-29 14:15, Biblia

 

 

Pytanie pierwsze

Każdego pobożnego czytelnika tej księgi nieodmiennie poruszają reakcje Hioba na śmierć dzieci i utratę całego dobytku oraz jego reakcja na zachętę przeklinania Bogu, gdy całe jego ciało owrzodziało.

Za pierwszym razem upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona mej matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech imię Pańskie będzie błogosławione!” Za drugim, gdy żona zachęca go do złorzeczenia, powie Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?

Doskonały, nieporuszony w swym oddaniu Bogu.

Natomiast, gdy pojawiają się trzej przyjaciele, wtedy po siedmiu dniach i nocach milczenia Hiob przeklina dzień swych urodzin i noc swego poczęcia. Dopiero wtedy, dopiero, gdy znajduje słuchaczy, gdy zjawiają się bliźni, którzy przyszli boleć nad nim i pocieszać go. Skąd ten dysonans: pełne powierzenie Bogu, zgoda na cierpienie, a tu przekleństwo tego, w czym ono się wydarza, przekleństwo własnego życia, które Bóg takie dał – cierpiętliwe?

Pytanie drugie

Akt mowy, jakim jest przekleństwo. Wśród słów, które mają działać: rozkazu, obietnicy, groźby, przysięgi, jest zdecydowanie bardziej wyrazowe niż sprawcze. W przekleństwie wyraża się życzenie zła, nieszczęścia, unicestwienia tego, co przeklinane. Nie przeklina się bez powodu i gorąco pragnie się ziszczenia przekleństwa. Słowa ludzkich przekleństw nie mają jednak sprawczej mocy w tym, co materialne, grzeszą przesadą, ale zarazem odsłaniają stan wnętrza człowieka.  

Cierpiący Hiob, który przeklina dzień swoich narodzin i noc poczęcia, kwestionuje wartość życia. Kwestionuje wartość tego, co dla jego przyjaciół i czytelników księgi jest bezsprzecznie cenne. Przeklinać dzień narodzin i noc poczęcia, to przekreślać fundamentalną dla żywej istoty wartość swego istnienia. 

 Czy przekleństwo nie jest podobne do skargi w tym, że także potrzebuje ludzi, by w ogóle zabrzmieć. Skarżymy się komuś, a może przeklinany też dopiero wtedy, gdy znajdą się tacy, którzy przekleństwo usłyszą? Akty mowy, które swą pełnię, swój sens zyskują dopiero, gdy jest obecny ten, kto się im przysłuchuje. Wyznanie nie ma sensu bez tego, komu się je czyni, obietnica bez tego, komu ją składamy.

Jeśli prawdą jest, że przekleństwa potrzebują słuchacza, to powstaje pytanie: jak on ma zachować się w obliczu tego, co usłyszy? Obietnica, wyznanie po swojemu zobowiązują. Przyjąć obietnicę, to uwierzyć obiecującemu. Podobnie wierzymy wyznaniu. Jakie jest optymalne zachowanie tego, kto słyszy Hiobowe przekleństwa? Przekleństwa miotane na swoje narodzenie, na swoje życie przez kogoś, kto nieznośnie cierpi. Jak powinni zachować się ci, których narrator przedstawia jako przyjaciół nieszczęśliwego Hioba, gdy słyszą jego przekleństwa? 

Komentarze (5)

~Rabarbar

2011-06-29 23:28

Warto zauważyć, że zasadniczy atak szatana zmierza by skłonić Hioba do obrócenia się przeciwko Bogu:
Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył...
Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył....

Ale również w systemie etycznym Hioba ten grzech stanowi kategorię zła, przed którego popełnieniem którego Hiob chce ustrzec swoją rodzinę:
Może moi synowie zgrzeszyli i złorzeczyli Bogu w swym sercu?

Możemy teraz uświadomić sobie pierwszy powód, dlaczego szatan doprowadził do śmierci wszystkich dzieci Hioba, natomiast pozostawił przy życiu jego żonę. To ona szepce mu w ucho to, do czego chce namówić go szatan:
Rzekła mu żona: Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!

Złorzeczenie i przeklinanie - to synonimy. To grzechy języka, często grzechy przesadnej, nieprzemyślanej, emocjonalnej reakcji.
Zanim odpowiesz, policz do dziesięciu - to dobra rada mojej mamy, zapamiętana z dzieciństwa...
Już po przybyciu trzech przyjaciół, Hiob milczał. Siedem dni i nocy. Jego reakcja nie jest nieprzemyślana...

Czy złorzeczenia i przekleństwa potrzebują słuchaczy? Może, ale chyba nie oni są najważniejsi. Na pewno złorzeczenia i przekleństwa potrzebują obiektu: złorzeczymy komuś, przeklinamy kogoś: Boga, ludzi... Tej bariery Hiob jednak nie przekroczy, więc będzie mógł później powiedzieć:
Nie dałem, by język mój grzeszył ni miotał na drugich przekleństwa. (Hi. 31,30)

Hiob kieruje swe słowa przeciwko samemu sobie: mogłem nie zostać poczęty, mogłem umrzeć przy urodzeniu, mogłem umrzeć jako dziecko, mogłem umrzeć...
Niezależnie od ciężaru użytych słów to brzmi raczej jak skarga, jak szloch, jak spowodowany bólem krzyk rozpaczy - a nie jak ocena wartości dotychczasowego życia, które miało w przypadku Hioba wiele jasnych stron, których był świadomy: dobro przyjęliśmy z ręki Boga...

Ból zaślepia, zniekształca odbierany obraz, nie pozwala rozsądnie myśleć. Nie powinniśmy do czynów i słów człowieka cierpiącego przykładać tej samej miary, z jaką oceniamy czyny i słowa ludzi nie przeżywających traumy.



Marian Grabowski

2011-07-01 14:17

@ Rabarbar. Dziękuję za wpis. Porządkuje i pomaga mi w myśleniu nad tym, co tu wystawiłem.
Jednolitość pokusy - złorzecz. Ważne spostrzeżenie w dwóch perspektywach: pierwszej - wskazuje na logikę,jeśli można tak powiedzieć, racjonalność tekstu biblijnego i drugiej - nawoływanie Boga - konsekwentna postawa Hioba w trakcie jego zmagań z "przyjaciółmi". Nie złorzeczy, ale skarży się i nawołuje Boga.
W pierwszej pespektywie Pana spostrzeżenie wspiera założenie o spójności tekstu. Księga opowiada o czymś zasadniczym dla ludzkich relacji z Bogiem, a nie jest pobożną powiastką. W drugiej wskazuje odbiorcy, jak należy rozgrywać pokusę złorzeczenia. Wołać Boga tym, czym się jest, wołać wbrew wszystkim i wszystkiemu - wołać uporczywie. Wołać tam, gdzie Go naprawdę nie doświadczamy, a rzeczywiście jesteśmy. Lekcja dla każdego - dla ateisty i głęboko wierzącego; dla pobożnego i bezbożnego. Każdy z nas ma obszar, gdzie Boga nie doświadcza, nawet Jego śladów. Miejsca rzeczywistego cierpienia, które nie musi za swe podłoże mieć choroby i najczęściej nie ma.
@M.Pisze Pani: "Drugi człowiek jest potrzebny, aby zobiektywizować sytuację". Nie zawsze jest tak dobrze. Zjawia się też na taki sposób, że przymnaża cierpienia. Jego obecność, chociaż przydaje bólu, okazuje się jałowa. Czasem bywa jeszcze gorzej. Tak zresztą widzę "przyjaciół Hioba".



Marian Grabowski

2011-07-01 17:10

@ M. Rzeczywiście, ja tylko o Hiobie, przynajmniej bym chciał tylko na nim się tu skupić. Korci mnie, żeby na Pani ostatnie pytanie odpowiedzieć, ale o czym wtedy będę pisał :-)
Pozdrawiam



~Rabarbar

2011-07-01 20:32

Wydaje się, że Hiob jest bohaterem czasów bardzo od naszych odległych. Wiemy o nim bardzo niewiele, nie znamy imion innych członków jego rodziny (żony, dzieci, nie wiemy czyim był synem). Nieco informacji zdradza region w którym przebywał: Żył w ziemi Us...
"Również Semowi, praojcu wszystkich Hebrajczyków i starszemu bratu Jafeta, urodzili się [synowie]. Synowie Sema: Elam, Aszszur, Arpachszad, Lud i Aram. Synowie Arama: Us, Chul, Geter i Masz." (Rdz. 10,21-23).
Hiob prawdopodobnie należał więc do plemienia Us, prawnuka Noego, i spokrewnionego z Arpachszadem, który był praojcem Abrahama...
I podobnie jak Abraham, Hiob pełnił funkcję kapłańską dla swojej rodziny...

Prawość Hioba została zapamiętana i nawet po wiekach uchodziła za przysłowiową:
...gdyby jakiś kraj zgrzeszył przeciwko Mnie niewiernością i gdybym wówczas wyciągnął rękę przeciwko niemu, (...) i gdyby tam byli owi trzej mężowie: Noe, Danel i Hiob, to tylko oni, dzięki, sprawiedliwości swej, ocaliliby życie swoje - wyrocznia Pana Boga (Ez. 14,13-14)

A jednocześnie nasz bohater z obrzeży prehistorii podejmuje tematy jakże współczesne. Przekleństwa, jakie Hiob w chwili bólu i rozpaczy zwraca przeciwko sobie, gdy przeklina dzień swego urodzenia, noc swego poczęcia - czyż współcześni, już nie słowami, ale czynem, nie uczynili przekleństwem dla innych, bezbronnych? W imię troski o jakość życia (matki, płodu) - przeklina się tych, którzy się jeszcze nie narodzili...
Albo myśl: Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli; cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu - czyż nie brzmi jak pochwała eutanazji? Hiob jednak nawet nie pomyśli, by targnąć się na swoje życie...

Przyjaciele Hioba na razie nie popełnili błędu, ...przyszli, każdy z nich z miejscowości swojej (...) Porozumieli się, by przyjść, boleć nad nim i pocieszać go. (...) Podnieśli swój głos i zapłakali. Każdy z nich rozdarł swe szaty i rzucał proch w górę na głowę. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu.
Nie mieli złych zamiarów, współczuli Hiobowi, nie ulegli pokusie mówienia, pośpiesznego pocieszania i dawania płytkich, niewczesnych rad. Siedzieli z nim... nikt nie wyrzekł słowa.
"I głupi, gdy milczy, wydaje się mądrym" (Prz. 17,27)
"...płaczcie z tymi, którzy płaczą" (Rz. 12,15)



~nikoś

2011-07-02 09:08

"Pan dał, Pan zabrał..."



Dodaj komentarz
Podaj swój nick lub zaloguj się

suma 20 i 34 =


O autorze bloga

prof. filozofii, zajmuje się aksjologią nauki, antropologią filozoficzną, autor między innymi książek: Historia upadku, Pomazaniec


Tekstów: 144, komentarzy: 246

Nawigacja

Strona główna
Marian Grabowski - blog


e-mail/login:
hasło:
zapamiętaj


Załóż konto | Odzyskaj hasło


Najnowsze wpisy  

Więcej...

Ostatnio komentowane

Najpopularniejsze

Nowe komentarze blogera

Zobacz wszystkie...


Tagi
JEZUS  ACHAB  BIBLIA  ELIASZ  ASYSTENT SEKSUALNY  BIBLIA I WSPÓŁCZESNOŚĆ  DENAR  DZIERŻAWCY WINNICY  GRZECH PO PRZODKACH  HIERODULA 

Więcej...


 

O nas | Kontakt | Regulamin serwisu | Polityka plików cookies| Fundacja Areopag XXI (c) 2010 - 2014